Eko-misja w Naddniestrzu

Strona główna » Eko-misja w Naddniestrzu
Eko-misja w Naddniestrzu 001

Krótkie podsumowanie naszej Oli z jej EKO-MISJI w Mołdawii.

Właśnie wróciłam z wyjazdu wolontaryjnego do Mołdawii, a w zasadzie do Nadniestrza, czyli dosłownie „kraju, który nie istnieje”. Trafiłam do małej biednej wioski, oddalonej 12 min od granicy ukraińskiej, w której można było mieć wrażenie jakby czas stanął w miejscu.

Moim zadaniem było zorganizowanie 2-tygodniowych półkolonii dla tamtejszych dzieci. tak po prostu – aby trochę umilić im czas wakacji. nie miały one takiej możliwości już od dawna, głównie z powodu panującej wojny na Ukrainie i „zanikania” wioski, przez gwałtownie malejącą liczbę mieszkańców. Półkolonie wydawały mi się idealną okazją do tego, by przemycić trochę ekologicznej wiedzy i zarazić dzieciaki zamiłowaniem do przyrody…

…ale nie wiedziałam, że okaże się to AŻ TAK POTRZEBNE…

Ktoś by powiedział „oo, w sklepach są butelki bez doczepianych zakrętek! ekstra!”. Ale każdy kij ma dwa końce. Co wieczór w wiosce unosił się smród spalenizny – niemal co drugi dom palił śmieci, które zbierano przez parę dni. I to nie kartonowych śmieci. Palili wszystko: plastikowe torby, opakowania, ubrania, papier… we wsi naliczyłam się do „aż” TRZECH publicznych śmietników, które i tak były puste, a wokół nich leżały góry odpadów. Nic dziwnego, bo dopiero od 2 lat we wsi istnieje takie coś jak „wywóz odpadów”, nie mówiąc w ogóle o segregacji czy innych ekologicznych inicjatywach, które po prostu nie mają miejsca. Dzieci po otrzymaniu soków, wyrzucały kartoniki po prostu pod nogi. Nie miały nawyku wyrzucania swoich śmieci do koszy. Zwierzętom domowym dawano wszystko: wysoko przetworzoną żywność, kości, inne odpadki, które absolutnie nie nadawały się do karmienia. Psy trzymano całe dnie na łańcuchach i nie wypuszczano, a koty na ulicach nie były kastrowane. mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale moje ekologiczne serce już i tak pękło w pół. Dlatego jeszcze bardziej potrzebne wydają mi się te właśnie eko-misje.

Co zostało zdziałane:

  •  akcja sprzątania świata we wsi,
  • gra terenowa oraz „podchody” z workiem w dłoni,
  • tworzenie kreatywnych pojazdów z kartonikow, butelek i innych przedmiotów, które trafiłyby do śmietnika,
  • tworzenie śmiesznych stworków z szyszek i z innych darów przyrody,
  • tworzenie plakatów o tematyce natury i naszej planety Ziemi,
  • malowanie na kamieniach i szukanie ich na terenie,
  • uważność i zachęcanie do sprzątania po sobie oraz dawanie przykładu własnym zachowaniem;)

Dzieci bardzo polubiły ekologiczne gry i związane z naturą zabawy, które wypisałam wyżej. Za te aktywności otrzymywały nagrody i gadżety od naszej fundacji Zielone Jutro oraz naszych sponsorów, z których bardzo się ucieszyły! Dodatkowo fundacja dofinansowała zakup chusty animacyjnej, która się świetnie sprawdziła podczas półkolonii.

OLA – JEDNA Z BOHATEREK NASZYCH CZASÓW.